7. Zasięg używania wulgaryzmów w mediach i literaturze.
Ustawa o języku polskim nakłada na organizacje i instytucje uczestniczące w życiu publicznym (należą do nich niewątpliwie media masowe i oficyny wydawnicze) obowiązek przeciwdziałania wulgaryzacji języka. Tymczasem powszechnie wiadomo, że określenia uznawane za wulgarne w ostatnim dziesięcioleciu pojawiają się masowo w mediach i w literaturze. Nie inaczej było i w ostatnich latach, przy czym, jak wynika z opracowania szczegółowego, daje się zaobserwować stopniowe odchodzenie od wulgaryzacji języka w mediach,
choć do osiągnięcia stanu zadowalającego jest jeszcze daleko. Najskuteczniej przed wulgaryzacją języka broni się radio, zwłaszcza radio publiczne. Tak np. nie ma w ogóle wulgaryzmów ani zwrotów niekulturalnych w programach informacyjnych radia publicznego. Elementy wulgarne pojawiają się w trzech typach programów: muzycznych - chodzi o teksty piosenek niektórych nurtów współczesnych (rap, hip-hop, hard rock), programach typu talk-show (w radiostacjach komercyjnych, np. w kontrowersyjnym Radiu Tok FM) i w programach z udziałem polityków - także w relacjach sejmowych. Więcej niż w radiu jest wulgaryzmów w programach telewizyjnych, przy czym występują one, poza tymi typami programów, co w radiu, także w filmach oraz w muzycznych programach rozrywkowych. Szczególnie dużo jest wulgaryzmów w nadawanych późnym wieczorem i nocą filmach fabularnych. Należy dodać, że wulgarność słowna obecna w filmach obcojęzycznych jest niekiedy zmniejszana wskutek tego, że w tłumaczeniach używa się wyrazów mniej wulgarnych niż w oryginale. W filmach dokumentalnych i reportażach wulgarny język ma oddawać "prawdę życia", uwiarygodniać przekaz wizualny. Stosuje się też w tych programach usuwanie wyrazów wulgarnych przez ich "wypikanie". Wulgaryzmy w prasie wiążą się z obserwowaną od dwunastu lat tendencją do upotocznienia jej języka. Skrajnym przykładem upotocznienia ma być właśnie wulgaryzacja języka. W odczuciu pewnych (na szczęście nielicznych) periodyków użycie wulgaryzmów uprawdopodabnia przekazywane treści
i wzmacnia siłę ich oddziaływania, a stosowanie słów i wyrażeń wulgarnych jest w
nich programowym środkiem i chwytem dziennikarskim. Niekiedy stosuje się eufeminizację, wykropkowując
środkową część wyrazu wulgarnego. W wypadku wyrazów krótkich, trzyliterowych lub czteroliterowych jest to eufeminizacja
pozorna, gdyż wyraz w ten sposób spreparowany przyciąga wzrok czytelnika.
Nie da się stwierdzić, by w dziełach literackich, wydanych w ostatnich dwóch
latach, wulgarność języka nasiliła się bądź zmniejszyła. W dalszym ciągu mamy do czynienia z nagromadzeniem wulgaryzmów w utworach określonego typu, co powoduje wrażenie ordynarności przekazu, a nie (jak chyba zamierzali twórcy?) rubaszności, obsceniczności lub udawanego prostactwa. Zjawiskiem stosunkowo nowym jest natomiast wulgarność języka w Internecie, a
ściślej w rozmowach prowadzonych za pomocą tzw. czatów (aplikacji IRC). Istnieje wprawdzie możliwość ingerencji w formę językową
rozmów przez ich moderatora (osobę, która czuwa nad przebiegiem dyskusji i ma
możliwość wyłączania z niej jej uczestników), ale w praktyce jest to zwykle robione tylko w czasie wywiadów internetowych z osobami publicznymi. Nie ma możności sprawdzania wszystkich rozmów internetowych oraz zawartości prywatnych stron i witryn. Dlatego w Internecie mogą się pojawiać w różnym nasileniu wulgaryzmy, a zakres i częstość ich użycia są zależne od użytkowników tego medium.
Jest to fragment jednego z dokumentów Rady Języka Polskiego- organu, którego zadaniem jest dbałość o język polski. Całość dokumentu znajduje się tutaj. |
|